Komentarz Fundacji Rodzić po Ludzku dot. refundacji znieczulenia zewnątrzoponowego na życzenie kobiety od 1 lipca 2015 r.

Od 1 lipca znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie kobiety jest w Polsce refundowane. NFZ ma zapłacić za to szpitalowi dodatkowe 400 zł.

Cieszymy się z tej zmiany, bowiem jesteśmy zdania, iż każda rodząca w Polsce powinna mieć prawo do korzystania z wybranych przez siebie metod łagodzenia bólu porodowego - niefarmakologicznych i farmakologicznych. Sytuacja, w której o możliwości rodzenia bez bólu decyduje zasobność portfela, stanowi naruszenie praw pacjenta. Kobiety powinny otrzymywać pełną informację o różnych metodach łagodzenia bólu, a ich świadome decyzje powinny być respektowane.


Podkreślamy tu słowo "świadome" nie bez przyczyny. Znieczulenie zewnątrzoponowe ma niepodważalną zaletę, jaką jest zniesienie bólu porodowego. W społeczeństwie, w którym strach przed porodem wzrasta z miesiąca na miesiąc, a służba zdrowia nie cieszy się dużym zaufaniem, ma jeszcze jedną, równie ważną, zaletę: redukuje strach przed porodem. Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy, o którym głośno się nie mówi: w kraju, w którym medykalizacja porodu jest bardzo wysoka, a sztuczna oksytocyna podawana jest ogromnej liczbie kobiet w porodzie, brak możliwości skorzystania ze znieczulenia był i jest po prostu  barbarzyństwem. Pamiętajmy, że sztuczna oksytocyna wzmaga odczuwanie bólu porodowego (przeczytaj o różnicach między naturalną a sztuczną oksytocyną klik). To zazwyczaj właśnie po jej podaniu kobiety proszą o znieczulenie. Znamy wiele historii kobiet, którym w tej sytuacji znieczulenia odmówiono. W ich wspomnieniach pozostaje tylko niewyobrażalny ból, z którym nie umiały sobie poradzić i bezradność personelu, do którego straciły resztki zaufania.

Aby podejmowane przez kobiety decyzje były świadome, muszą być poprzedzone rzetelną informacją. Jak wynika z naszych ostatnich badań (klik) kobiety bardzo narzekają na jej brak. Jest ona im potrzebna nie tylko do podejmowania świadomych decyzji (na przykład dot. korzystania lub niekorzystania ze znieczulenia), ale również zwiększa poczucie bezpieczeństwa i redukuje strach związany z nową sytuacją. To bardzo ważny, a często pomijany, aspekt całej sprawy.

Nauczone doświadczeniem nie łudzimy się, że nowe prawo zacznie funkcjonować od dziś. Sam fakt, że znieczulenie zewnątrzoponowe jest refundowane, nie wystarczy. Póki co pewne jest, że liczba anestezjologów jest zbyt mała, aby pokryć budzące się właśnie w kobietach zapotrzebowanie na redukcję bólu porodowego. W tym kontekście nikt jeszcze nie powiedział nic o zmianach w normach zatrudnienia. Po drugie nadal nie powstał dokument, który regulowałby kwestie podawania znieczulenia zewnątrzoponowego od strony medycznej. Standard Opieki Okołoporodowej (Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 2012 roku) wzbudzał i wzbudza nadal kontrowersje wielu środowisk brakiem zapisu o dostępie do znieczulenia zewnątrzoponowego. Stało się tak dlatego, że dokument ten określa standardy postępowania podczas porodu fizjologicznego, wg przyjętej na świecie definicji Światowej Organizacji Zdrowia. Wychodząc z tej definicji, na świecie uznaje się, na podstawie wiarygodnych doniesień naukowych, iż znieczulenie zewnątrzoponowe stanowi ingerencję w przebieg porodu fizjologicznego. Znieczulenie to znosi ból porodowy, zwiększa jednak ryzyko pojawienia się komplikacji i z tego powodu wymaga innego rodzaju postępowania medycznego. (przeczytaj więcej o kaskadzie interwencji w porodzie klik). Dlatego też warunki stosowania znieczulenia zewnątrzoponowego powinny być, zdaniem Fundacji Rodzić po Ludzku, opracowane w osobnym dokumencie.

Jesteśmy ostrożne i raczej sceptyczne wobec stwierdzenia, że samo wprowadzenie refundacji znieczulenia obniży odsetek cesarskich cięć w Polsce. Cytując jedną z naszych publikacji dla personelu medycznego: „Znieczulenie zewnątrzoponowe nazywane jest „złotym standardem” w walce z bólem. Wiele kobiet dobrze wspomina poród ze znieczuleniem, w  czasie którego mogły się zrelaksować i uspokoić. Badania jednak wskazują na wiele niekorzystnych skutków ubocznych skorelowanych z tą metodą: wydłużenie pierwszego i drugiego okresu porodu, zwiększenie użycia oksytocyny i  większe prawdopodobieństwo nieprawidłowego ułożenia płodu i porodu zabiegowego. Metaanalizy wskazują na silną zależność między porodem zakończonym cesarskim cięciem, a wcześniejszym zastosowaniem znieczulenia zewnątrzoponowego (Enkin M et al. 2000)".  (cała publikacja tutaj klik)


Jakość opieki to nie tylko dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego. To też prawo do informacji, poszanowanie godności człowieka, jego intymności. Aby poprawiać jakość opieki, należy podjąć działania kompleksowe. Dlatego uważamy, że najpilniej należy się teraz zająć wdrożeniem prawa, które weszło w życie w 2012 roku, a do tej pory nie jest w pełni respektowane – Standardy Opieki Okołoporodowej. Brakuje działań Ministerstwa Zdrowia, które zdaje się nie brać na siebie odpowiedzialności za to, że dokument nie funkcjonuje w praktyce. Każdego tygodnia otrzymujemy od kobiet informacje, że nie mogły rodzić w dogodnej pozycji, że były źle traktowane, zastraszane lub szantażowane, że zabrano im po porodzie dziecko, że nie otrzymywały informacji, o które prosiły. Codziennie. Dzień po dniu. My wiemy, że nie ma na co czekać. A nasze spotkania w Ministerstwie Zdrowia przekładane są na kolejne i kolejne daty.


W tym kontekście uważamy, że kwestia znieczuleń jest bardzo ważna, ale nie jedyna. Marzymy, aby w naszym kraju, w ramach powszechnego ubezpieczenia kobiety miały dostęp do edukacji przedporodowej, do prowadzenia ciąży nie tylko u lekarza, ale również u położnej, żeby były szanowane ich najpilniejsze potrzeby w trakcie porodu i po nim – poczucia intymności i godności, rzetelnej informacji o stanie zdrowia ich samych i dziecka, wspierającego głosu i dającego ulgę dotyku, wsparcia w karmieniu piersią i pomocy w połogu, w pierwszych, często trudnych tygodniach rodzicielstwa.



Zespół Fundacji Rodzić po Ludzku.